Na szczycie dachu, powietrze jest tak zimne i tak spokojne.
Wymawiam twoje imię w ciszy...
Bo nie chcesz go teraz słyszeć.
Oczy miast liczą spadające łzy.
Każda z nich to obietnica wszystkiego czego nigdy nie znalazłaś.
Delikatne powietrze muska moją twarz. Patrzę z góry na światła miast w nocy wyglądają bardziej magicznie, tak idealnie. Wmawiam sobie, iż tak ma być. Ludzie to tylko mała rasa, która z czasem wyginie, przepadnie. Ja też przepadnę. Jednak zanim to nastąpi będę cierpiała jak inni, a może nawet bardziej. Z czasem ten świat nie będzie pamiętał jakieś Ludmiły Ferro.
- Nie skacz. - Usłyszałam głos za moimi plecami. Nie odwróciłam się. Od razu rozpoznałam ową osobę.
- Nie skacz. - Powtórzył. Niemal od razu poczułam silne ręce wokół mojej talii. Przymknęłam oczy czując zbliżające się łzy.
- Mam tego dość, Federico. Nie daję rady. - Szepnęłam spuszczając głowę w dół.
Krzyczę do ciebie przez noc!
Nie rób tego..
Nie skacz...
Światła nie poprowadzą cię.
Oszukują cię!
Nie skacz...
- Dasz radę, jestem z tobą. - Mimowolnie na moich ustach pojawił się uśmiech. Przynajmniej dla kogoś coś znaczę...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem krótko, ale wiedzie to prolog. No nic mam nadzieję, że się spodobało! <3
Piękne :'(
OdpowiedzUsuńCudne ♥
OdpowiedzUsuńNoc cudny prolog :)
OdpowiedzUsuńJa nie umiem takich pisać ;*