Ludmiła
Kiedy ten świat, na który łatwo patrzyłem nie działa po mojej myśli.
Kiedy powoli kruszę się z rozpaczy, z którą nie mogę sobie sam poradzić.
Kiedy ciągle upadam przed ścianą nazwaną rzeczywistością.
Och straciłem drogę, żeby przebić się przez świat.
Z cichym piskiem uderzyłam plecami o ścianę. Łzy już dawno ciekły po mojej twarzy, zostawiając za sobą ciemne dróżki po makijażu. Każda komórka mojego ciała krzyczała z bólu. Kolejny cios. Zgięłam się w pół. W myślach błagałam o końcu. Jednak wiedziałam, że to dopiero początek. Przymknęłam oczy, czując te obleśne łapska napastnika. Nie miałam już sił walczyć, poddałam się. Zerwał ze mnie bluzkę i zaczął dotykać całe moje ciało, każdy skrawek. W mojej głowie pojawił się obraz moich rodziców. Tak bardzo chcę, by wrócili i mnie ocalili, wyprowadzili z mojego mroku. Zagryzłam wargę chcąc nie jęczeć z bólu. Nie chciałam pokazać moich słabość. Nie jemu.
- Jęcz dla mnie, mała suko! - syknął prost do mojego ucha. Jego palce mocno zacisnęły mój sutek, przez co krzyknęłam zrozpaczona. Chciałabym aby to wszystko dobiegło końca. Ostry ból rozprzestrzenił się w dolnych częściach mojego ciała. Zacisnęłam swe ręce w pięści. Nagle moje powieki zrobiły się ciężkie. Westchnęłam cicho tracąc powoli kontakt z rzeczywistością. Zanim odleciałam poczułam jakby ktoś próbował mnie ocucić. Zamknęłam oczy.
Tom
Co mogę zrobić? (Co mogę zrobić?)
Błąkam się w labiryncie, ale jestem w tym samym miejscu
Co mogę powiedzieć? (Co mogę powiedzieć?)
Stajesz się bledsza, nie widzę twojej twarzy
- Przepraszam, Ludmiła. - szepnąłem, biorąc nieprzytomną dziewczynę na ręce. Nigdy sobie tego nie wybaczę. Miałem jej chronić! Obiecałem do jasnej cholery! Jednak nie wiedziałem co ten skurwysyn jej robił! Mogłem częściej ją odwiedzać! To wszystko moja wina! Niemal od razu wyjąłem telefon by zadzwonić do mojego przyjaciela. Miałem dzisiaj do niego wpaść. Muszę odwołać to spotkanie!
- No co tam, Tomi? - spytał rozmarzonym tonem głosu. Byłem niemal pewien, że jest u niego Violetta, jego ukochana. Rzecz jasna ona nie ma pojęcia o jego uczuciach. Romantyczne.
- Stary, nie mogę dzisiaj wbić. Mam mały problem, który muszę rozwiązać natychmiast. Przepraszam.
- Nie przejmuj się rozumiem. Coś się stało poważnego? Może przyjechać? - Słyszałem w jego głosie troskę. Westchnąłem ciężko. Leon nie wiedział o Lu. Nie zna jej i zapewne nie pozna. Nie chce o niej im mówić, choć wiem, iż są wyrozumieli. Nie chce jej zmuszać do zawarcia nowych znajomości. Nie ufa ludziom.
- Nie trzeba, poradzę sobie. |Leon? Czy... zresztą nieważne. - mruknąłem do telefonu rozłączając się. Z cichym westchnięciem spojrzałem na zakrwawioną nastolatkę. Jej twarz wyrażała spokój, jakby nic się nie stało.
- Przepraszam. - szepnąłem, czując łzy, które chwilę potem wypłynęły.
Leon
Kiedy po raz pierwszy Cię ujrzałem, nie zakochałem się w tobie.
Drugiego razu gdy Cię zobaczyłem, twój uśmiech był taki ładny.
Trzeci raz gdy Cię ujrzałem, moje serce powoli zaczynało szaleć.
Za czwartym razem, wiedziałem że to Ty, kochanie.
Po zakończonym połączeniu, warknąłem cicho. Czułem, że mój przyjaciel coś ukrywa.
- Wszystko w porządku, Leon? - Usłyszałem kojący głos koło mojego ucha. Mimowolnie przyjemny dreszcz przeszedł wzdłuż mojego kręgosłupa. Kocham, gdy moja ukochana jest blisko. Bez niej tracę zmysły. Ona jest moim tlenem.
- Tak, Violu. Tylko Toma nie Będzie dzisiaj. Ma coś do załatwienia. - odparłem, wdychając zapach jej perfum. Szaleję od nich, od niej.
- A co z przywitaniem Federico? Przecież Kaulitz miał nam pomóc w robieniu kolacji! Nie ładnie tak w ostatniej chwili odwoływać spotkań. - warknęła, rumieniąc się ze złość. Castillo bardzo łatwo wyprowadzić z równowagi. Pewnie dlatego nikt nie chce z nią zaczynać. Mimo wszystko mnie to nie odstrasza. Uwielbiam ją taką jaką jest. Z jej zaletami, czy wadami, według mnie jest idealna.
- Wiesz, Violetta... coś mi się zdaję, że Tom coś przed nami ukrywa. Kiedy dzwonił był zdenerwowany i zrozpaczony. Słyszałem jak powstrzymuję szloch. Naprawdę mogło mu się coś stać. Tylko on nie chce nam o tym powiedzieć. - powiedziałem, chowając twarz w dłonie. Znam go tyle lat! Wie, że może mi wszystko powiedzieć! Nie ufa mi?
- Może okres mu się zbliża? - rzekła, uśmiechając się. Największą wadą Violi to jej głupota? lekkomyślność? idiotyzm? W skrócie mówiąc ona nie lubi myśleć.
- On nie ma okresu. - mruknąłem.
- Wiesz, Violetta... coś mi się zdaję, że Tom coś przed nami ukrywa. Kiedy dzwonił był zdenerwowany i zrozpaczony. Słyszałem jak powstrzymuję szloch. Naprawdę mogło mu się coś stać. Tylko on nie chce nam o tym powiedzieć. - powiedziałem, chowając twarz w dłonie. Znam go tyle lat! Wie, że może mi wszystko powiedzieć! Nie ufa mi?
- Może okres mu się zbliża? - rzekła, uśmiechając się. Największą wadą Violi to jej głupota? lekkomyślność? idiotyzm? W skrócie mówiąc ona nie lubi myśleć.
- On nie ma okresu. - mruknąłem.
Ludmiła
Zatrzasnąłem się we wspomnieniach, ty też?
Ta pogoda, to temperatura, obejmujący nas wiatr, czy zapamiętam to?
Osoba, która jest zapomniana jak przestarzały czarno-biały film
Wciąż za Tobą tęsknie, zasypiając
Ale w tę deszczową noc nie mogę usnąć
Delikatnie uchyliłam jedną powiekę. Bałam się, że mężczyzna wrócić i dokończy to co zaczął. Gdy jednak nie poczułam jakiegokolwiek bólu, otworzyłam oczy. W pokoju, w którym się znajdowałam było już ciemno. Musiałam długo spać. Na\brałam do płuc dużo powietrza i zaraz po tym go wypuściłam. Podniosłam się do pozycji siedzącej. Przez chwilę miałam ochotę zapalić, lecz powstrzymałam się od owego czynu. Powinnam myśleć o swoim zdrowiu. Choć ono jak i moje życie powoli zanikają...
Autor: Hmm mam nadzieję, że się podobało!